Układ Sił

Oficjalny kanał magazynu Układ Sił

www.ukladsil.pl

Listen on:

  • Podbean App
  • Spotify

Episodes

Tuesday Apr 15, 2025

Jeśli Europa ma wątpliwości czy sieć Starlink firmy SpaceX jest wiarygodna, powinna poczekać na chiński odpowiednik. Wtedy pojawią się prawdziwe powody do niepokoju – powiedział Brendan Carr, przewodniczący amerykańskiej Federalnej Agencji Łączności. W wywiadzie dla Financial Times stwierdził, że „sprzymierzone demokracje zachodnie” powinny skupić się na długofalowym zagrożeniu, którym jest wzrost potęgi Komunistycznej Partii Chin. Europa to łakomy kąsek dla USA i Chin, choć z różnych powodów — szczególnie w kontekście technologicznym. Usługa Starlink Elona Muska obecnie nie ma realnej konkurencji w globalnym dostępie do szybkiego Internetu, choć to może się zmienić.Europa dziś mocno opiera się na amerykańskich technologiach — Google, Microsoft, Amazon dostarczają nie tylko usługi konsumenckie, ale też rozwiązania infrastrukturalne i programistyczne, z których korzysta większość europejskich firm.Z kolei Chiny od ponad dekady budują własną niezależność technologiczną, zwłaszcza w zakresie infrastruktury i oprogramowania. Mimo to nadal są zależne od importu półprzewodników, które produkują głównie firmy z USA, Korei, Tajwanu czy Japonii.Europa jednak nie jest bezsilna. Posiada swoje "klejnoty w koronie", jak holenderski ASML, który ma globalny monopol na maszyny do produkcji najbardziej zaawansowanych układów scalonych. Są też takie firmy jak Nokia i Ericsson, nadal istotne w sektorze sieci telekomunikacyjnych.Od czasu prezydentury Donalda Trumpa i jego nieprzewidywalnej polityki, Chiny coraz mocniej zabiegają o współpracę z Europą. Sojusz technologiczny między Chinami a Europą hipotetycznie mógłby stworzyć przeciwwagę dla dominacji USA- tłumaczy dr Leszek Bukowski, ekspert ds. nowych technologii i redaktor Układu Sił.

Monday Apr 14, 2025

Europejskie koncerny energetyczne i przemysłowe domagają się powrotu do zakupów rosyjskiego gazu. Didier Holleaux, wiceprezes Engie, francuskiego dostawcy energii, powiedział Agencji Reutera, że w przypadku rozsądnych ustaleń pokojowych na Ukrainie, w skali unijnej można rozważyć zakup 60-70 mld metrów sześciennych surowca z Rosji rocznie, włączając w to gaz skroplony. Moskwa mogłaby odpowiadać za 20-25 proc. dostaw do Unii Europejskiej. Przed napaścią na Ukrainę było to 40 proc. Engie jest częściowo własnością skarbu państwa Francji. Podobny pogląd wyraził Patrick Pouyanne, prezes TotalEnergies. Ostrzegł, że Europa nie powinna polegać zbyt mocno na LNG ze Stanów Zjednoczonych. W jego ocenie 70 mld metrów sześciennych rocznie po ustaniu działań wojennych jest prawdopodobne. Głosy na rzecz rosyjskiego gazu da się słyszeć także w Niemczech. Agencja Reutera rozmawiała z przedstawicielami firm skupionych wokół Leuna Chemical Park, jednego z największych niemieckich klastrów przemysłu chemicznego. Według nich, w tej gałęzi gospodarki w Niemczech przez pięć lat z rzędu dochodziło do zwolnień. W 2022 roku Rosja wypowiedziała wojnę nie tylko Ukrainie, ale także Europie. Kontynent był zależny od rosyjskiego gazu, głównie za sprawą Niemiec i ich koncepcji energetycznego hubu. Chodziło o to, by importować gaz poprzez Nord Stream, a dzięki geograficznemu położeniu w środku Europy sprzedawać nadwyżki do różnych odbiorców. Rosja mogła jednak zakręcić kurki i to też zrobiła. Trzeba mieć naprawdę krótką pamięć, żeby nie przywołać ogromnych rachunków za gaz, które przychodziły do przedsiębiorstw, albo problemów, z którymi zmagały się rządy i samorządy w całej Europie. Były regiony zagrożone tym, że nie będą miały prądu lub ciepła. Tym się kończy robienie interesów w Putinem i dobrze, żeby francuskie i niemieckie firmy o tym pamiętały- tłumaczy Daniel Czyżewski z Fundacji Polska z Natury. 

Friday Apr 11, 2025

Światowe giełdy przypominają huśtawkę w związku z nieprzewidywalnymi decyzjami Donalda Trumpa w sprawie ceł. W przypadku większości partnerów handlowych podstawowa stawka została utrzymana na poziomie 10 proc., przynamniej przez najbliższych 90 dni. Jednak wygląda na to, że wojna handlowa z Chinami rozgorzała na dobre. Obecnie amerykańskie cła na chińskie towary wynoszą 145 proc. W przeciwnym kierunku jest to 125 proc. Gdy prezydent Stanów Zjednoczonych wycofywał wysokie stawki celne dla dziesiątek krajów na świecie, giełdy akcji zaczęły rosnąć. Obecnie jednak inwestorzy znów wyprzedają aktywa, bojąc się konfliktu pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem. Dolar osiągnął najniższą wartość od 10 lat względem franka szwajcarskiego. Euro odnotowało wzrost o 1,7 proc względem amerykańskiej waluty. Wzrasta też wartość złota, tradycyjnie uznawanego za bezpieczną przystań w czasach kryzysu. Być może brak przewidywalności w działaniach Donalda Trumpa wynika ze ścierania się w jego administracji dwóch frakcji. Od 2010 roku wskazuje się na istnienie Wall Street, czyli wielkiego biznesu, któremu zależy na utrzymaniu swobody handlu i unikaniu konfliktu z Chinami oraz Main Street, czyli producentów i pracowników, którzy zostali poszkodowani w wyniku globalizacji. Wprowadzenie ceł przez Trumpa było szokiem dla środowiska Wall Street, z którym prezydent utrzymał bliskie kontakty. Prawdopodobnie doszło do skutecznej interwencji, mającej przekonać go do wycofania wysokich stawek celnych. Jego decyzja była sygnałem, że polityka celna nadal będzie prowadzona, ale będzie ona konsultowana z wielkim biznesem. Ta informacja mogła przejść do pewnych polityków w kongresie, którzy następnie uspokoili swoich bogatych darczyńców w kongresie. Dlatego obserwowaliśmy coś, co jest szeroko opisywane w mediach jako inside trading. To, według prawa, wpływ na podaż lub popyt papierów wartościowych poprzez wykorzystanie informacji poufnych- tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.

Thursday Apr 10, 2025

Niemieckie partie CDU/CSU oraz SPD zaprezentowały umowę koalicyjną. Oznacza to, że bliskie jest powstanie nowego rządu, na czele którego stanie lider Chadeków Friedrich Merz. W jej zapisach znajduje się ustęp podkreślający znaczenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, które są największym partnerem handlowym Niemiec. Koalicjanci będą starać się osiągnąć porozumienie o wolnym handlu z Waszyngtonem. Merz podkreślił jednak także znaczenie wspólnej odpowiedzi na poziomie Unii Europejskiej wobec wyzwań, które stawia wojna handlowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami oraz nieprzewidywalna polityka celna Waszyngtonu. Ten liczący 144 strony dokument pokazuje nowe kierunki polityki. De facto jest to jednak kontynuacja z korektą. Niemcy to bardzo niesterowne państwo, korekcja kursu wymaga czasu, tak jak w przypadku statku. Jednocześnie trzeba dostrzec, że wycofano się z pewnych kierunków polityki gospodarczej i zielonej transformacji. Wycofana ma być ustawa, która podwyższała opłaty za ogrzewanie dla odbiorców prywatnych. Zmniejszone zostaną wymogi dotyczące przechodzenia na gospodarkę wodorową. Wydłużone zostaną terminy oraz możliwe będzie korzystanie z tzw. niebieskiego wodoru, czyli pochodzącego z gazu. Niemcy są ściśnięte pomiędzy konkurencją z Chin a polityką celną Donalda Trumpa. Ponieważ są trzecim największym eksporterem na świecie, muszą myśleć o dywersyfikacji odbiorców. Mówi się tutaj o umowach o wolnym handlu z krajami takimi jak Meksyk, Kanada, Wietnam czy Korea Południowa oraz o państwach Mercosuru- tłumaczy dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego. 

Friday Apr 04, 2025

Wartość indeksu giełdowego S&P 500 spadła o prawie 5 proc. po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa nowych stawek celnych. Oznacza to, że z amerykańskiej giełdy wyparowało niecałe 2,5 bln dolarów. Prezydent powiedział, że spodziewał się zamieszania na rynkach finansowych w związku z najwyższymi od stulecia cłami. Gospodarka, jak stwierdził, ma wiele problemów, ponieważ jest chorym pacjentem. Prezes Rezerwy Federalnej Jay Powell powiedział, że decyzja Trumpa przyniesie Stanom Zjednoczonym większą inflację i wolniejszy wzrost gospodarczy. Prezydent domaga się natomiast od niego, by obniżył stopy procentowe. Chiny w odpowiedzi ogłosiły wprowadzenie dodatkowych ceł na amerykańskie towary w wysokości 34 proc. Ponadto chcą objąć ograniczeniami eksport części metali ziem rzadkich. Unia Europejska z kolei obawia się, że amerykańskie cła na Chiny, które po wprowadzeniu nowych stawek wyniosą 54 proc., spowodują zalew jej rynku towarami chińskimi. Według ekspertów cytowanych przez The Moscow Times, Rosja może w krótkim okresie skorzystać na wojnie celnej pomiędzy Pekinem a Waszyngtonem. 15 proc. importu produktów rolniczych Chin pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, a z Rosji niecały jeden procent. Nowe stawki celne mogą zmienić ten stosunek. Wśród państw, które mogą wyciągnąć pewne korzyści z tej sytuacji są Chiny. Otwiera się dla nich pewne okno możliwości, w którym mogą wzmocnić swoją ofertę rozwojową dla państw globalnego południa. To właśnie one są obłożone najwyższymi cłami. Pekin ma okazję przeciągnąć je na swoją stronę. W najbliższych dniach przewodniczący Komunistycznej Partii Chin ma odbyć podróż do państw takich jak Wietnam, Kambodża czy Malezja. Wiemy także, że na liście nowych ceł nie znalazły się Rosja i Białoruś, co może sugerować, że Stany Zjednoczone są wciąż otwarte na rozmowy ws. szerszego resetu. Natomiast na pewno cła będą działać na niekorzyść stosunków transatlantyckich. Już teraz mamy wątpliwości co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, a teraz dochodzi do tego wojna handlowa. Jeżeli unijna odpowiedź dotnie amerykański sektor finansowy i cyfrowy, możemy się spodziewać, że Waszyngton jeszcze bardziej zaostrzy swoje stanowisko- tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. 

Thursday Apr 03, 2025

podstawowa będzie wynosić 10 proc. W wielu przypadkach będzie to jednak więcej. Towary z Chin zostaną objęte dodatkowymi, 34-procentowymi cłami, co wraz z poprzednimi stawkami daje razem 54 proc. Taryfa dla Tajwanu to 32 proc., Korei Południowej 25 proc., Japonii 24 proc. a Unii Europejskiej 20 proc. Według wyliczeń przedstawionych przez administrację Trumpa, rzeczywiste stawki celne dla amerykańskich towarów, po uwzględnieniu manipulacji walutowych i barier w handlu są jeszcze większe. W przypadku Chin ma być to 69 proc., a Unii Europejskiej 39 proc. Senator Ron Johnson powiedział tak: „Myślę, że jest to rodzaj zakładu wysokiego ryzyka. Thom Tillis: „Prawdopodobnie już jutro zacznę odbierać telefony od moich wyborców”. Wśród samych kongresmenów republikańskich widać uzasadniony sceptycyzm. Polityka związana z „Dniem wyzwolenia” była opracowywana w tajemnicy. Nie była konsultowana chociażby z komisją budżetową, a przede wszystkim z władzami stanowymi. A to one w pierwszej kolejności będą odczuwać skutki ewentualnej wojny handlowej. Sceptycyzm wynika z jeszcze jednego powodu. Kiedy cofniemy się do XVII i XVIII wieku i spojrzymy na powody dla których Amerykanie nałożyli wówczas cła, zobaczymy, że stało się to dlatego, że taki rodzaj podatku łatwo było zbierać, a poza tym w ten sposób można było szybko ujednolicić system podatkowy w kraju. Cła miały też charakter protekcjonistyczny – chodziło o skłonienie konsumentów, by kupowali amerykańskie towary. Problem jest taki, że w rozumieniu Trumpa nie chodzi już tak bardzo o protekcjonizm. Prezydent podczas konferencji prasowej nie zaproponował ani jednej ustawy prorozwojowej. Nie ma więc żadnej pewności, że jeżeli pojawią się problemy w łańcuchach dostaw, krajowa produkcja będzie mogła zapełnić luki. - tłumaczy amerykanista Rafał Michalski, współpracownik Układu Sił. 

Tuesday Apr 01, 2025

Chiny przeprowadziły kolejne ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu. Odbyły się niedługo po wizycie w Azji Wschodniej Pete’a Hegsetha, amerykańskiego sekretarza obrony, podczas której krytykował Pekin. W ćwiczeniach symulujących blokadę Formozy oraz ataki na cele lądowe i morskie wzięły udział okręty wojenne, samoloty oraz artyleria. Dowództwo Teatru Wschodniego Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej opublikowało w sieci animowane nagranie, w którym prezydent Tajwanu Lai Ching-te został przedstawiony jako pasożyt kolonizujący wyspę. W następnej scenie ręka od zachodu trzyma go pałeczkami do jedzenia nad ogniem. Hegseth odwiedził Filipiny i Tokio. Stwierdził, że Japonia jest niezastąpiona w walce z chińską agresją. Ćwiczenia mają pokazać jasno, że Chiny są potęgą w regionie, kwestia Tajwanu jest ich wewnętrzną sprawą i mogą robić wokół niego, co chcąChińskie siły zbrojne szybko opublikowały serię propagandowych filmów. Przedstawiały one m.in. okręty i samoloty okrążające Tajwan, na który spada grad pocisków. Jedno z nagrań zostało zatytułowane „zbliżamy się”. W innym natomiast padały hasła, mówiące o tym, że Lai Ching-te jest pasożytem, który zatruwa wyspę- tłumaczy Łukasz Kobierski, prezes Instytutu Nowej Europy. 

Monday Mar 31, 2025

Donald Trump powiedział stacji NBC, że jest wściekły na Władimira Putina. Przekazał, że nałoży sankcje wtórne na podmioty, które kupują rosyjską ropę w wysokości od 25 do 50 proc., jeżeli Rosja będzie blokować jego wysiłki na rzecz zakończenia wojny na Ukrainie. Potem prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział jeszcze mediom, że jest zawiedziony postawą rosyjskiego przywódcy, choć pewien postęp dokonuje się krok po kroku. Trump zadeklarował, że może wprowadzić sankcje w przeciągu miesiąca. W sobotę Trumpowi wizytę złożył Alexander Stubb, prezydent Finlandii. Według strony fińskiej, przekonywał amerykańskiego przywódcę do wyznaczenia terminu, do kiedy zawieszenie broni powinno zostać osiągnięte. Zasugerował, by był to 20 kwietnia.  Donald Trump i jego otoczenie jeszcze przed wyborami zapowiadali możliwość zwiększenia presji na Rosję, jeżeli nie zechce podjąć działań zmierzających w kierunku zakończenia wojny. Mówiło się o presji gospodarczej, ale także zwiększenia wparcia wosjkowego dla Kijowa. Być może ktoś z otoczenia Trumpa bądź on sam dostrzega, że minęły już 3 tygodnie, od kiedy Ukraina zgodziła się na 30-dniowe zawieszenie broni, a Rosja przeciąga tę decyzję. Stąd pewnie ta irytacja. Pytanie jak długo potrwa – być może Moskwa wykona jakiś jeden niewielki, ale konkretny krok, który chwilowo usatysfakcjonuje Trumpa, a potem powróci do grania na czas- tłumaczy Mateusz Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Friday Mar 28, 2025

Koalicja chętnych będzie wspierać Kijów w wojnie z Rosją oraz pomoże strzec ewentualnego pokoju, w tym poprzez wysłanie sił zbrojnych na Ukrainę po ustaniu walk – przekazał prezydent Francji  Emmanuel Macron. W Paryżu odbył się kolejny szczyt europejskich przywódców. Macron powiedział, że szczegóły misji wojskowej wciąż są opracowywane, nie ma też jasności, jakie państwa zechcą w niej uczestniczyć. Włochy mogłyby wysłać wojska tylko w ramach misji ONZ, a Polska wykluczyła zupełnie taką możliwość. Na razie deklaracje złożyły tylko Wielka Brytania i Francja. Ich delegacje wojskowe mają udać się do Kijowa, by omówić tę sprawę. W zamyśle Macrona wojska europejskie nie odpowiadałyby za pilnowanie granicy. To zadanie mogłoby zostać powierzone siłom pod egidą ONZ. Kontyngent europejski byłby ulokowany głębiej na Ukrainie i pełniłby funkcję odstraszającą. Pomagałby także w szkoleniu sił ukraińskich. Prezydent Francois Mitterand, zapytany, dlaczego Francja wysyła wojska do Iraku, bierze udział w operacji Pustynna Burza, odpowiedział, że Francja musi mieć miejsce przy stole. Sądzę, że taka sama motywacja towarzyszy dziś prezydentowi Macronowi. Paryż musi podkreślić swoją pozycję i sprawczość, ale i czerpać z dywidendy czasów wojny. Przyzwyczailiśmy się mówić o dywidendzie czasów pokoju, ale teraz Francja korzysta na tym, że na świecie jest niespokojnie, chociażby stała się drugim największym eksporterem broni. Francja jako, żeby zacytować Macrona, dostarczycielka suwerenności, zawiera także lukratywne kontrakty cywilne, z krajami na Kaukazie czy w Azji Środkowej. Wreszcie Macron chce przedstawić inną propozycję niż administracja amerykańska, a antyrosyjskość mu w tym pomaga. Wiemy, że Francja będzie przeciwniczką zniesienia sankcji. Chce dalej wspierać Ukrainę, także wojskowo. Prezydent po raz kolejny zaoferował 2 mld euro w postaci sprzętu wojskowego. Ma także powstać francusko-brytyjska misja wojskowa, która miałaby zbudować „armię ukraińską jutra”.Wreszcie mamy kwestię sił mających odstraszać Rosję. Macron mówi, że chce w ten sposób uniknąć błędów z przeszłości, z czasów porozumień mińskich, nie chce jedynie odwlekać w czasie kolejnej rosyjskiej agresji. Miałyby być to siły wielonarodowe z przewodnią rolą Francji i Wielkiej Brytanii, ale Francja chciałaby wyznaczyć ich dowódcę. - tłumaczy Marcin Giełzak, autor podcastu Dwie Lewe Ręce. 

Thursday Mar 27, 2025

Donald Trump wprowadził cła na import samochodów do Stanów Zjednoczonych. Wynoszą 25 proc. i zaczną obowiązywać od 2 kwietnia. Prezydent powiedział, że jest to dzień wyzwolenia dla Ameryki oraz, że jeżeli producenci będą wytwarzać pojazdy w kraju, nie będą płacić. Pytany o to, czy firmy mogą zrobić cokolwiek, by uniknąć ceł, odpowiedział, że są one stuprocentowo stałe. Stawka będzie obowiązywać nie tylko w przypadku gotowych samochodów, ale także części do nich, takich jak silniki, skrzynie biegów, układy napędowe oraz elementy elektryczne. Przychody z ceł mają umożliwić obniżkę podatków w USA.Producenci samochodów opowiadali się przeciwko wprowadzeniu obostrzeń w handlu, argumentując, że zaburzą one łańcuchy dostaw i spowodują wzrost cen dla konsumentów. Po ogłoszeniu decyzji Trumpa akcje General Motors spadły o 7 proc., Stellantis o 4 proc. a Forda o 5 proc. Decyzję Trumpa pozytywnie odebrał związek zawodowy United Auto Workers, który zakomunikował, że zatrzymanie upadku amerykańskiego przemysłu samochodowego musi się rozpocząć od naprawy złych umów zagranicznych. Samochody, które spełniają ustalenia umowy Stany Zjednoczone-Meksyk-Kanada będą obłożone cłami jedynie w zakresie elementów, które powstały za granicą. Prawie połowa samochodów sprzedawanych w USA pochodzi z importu. 60 proc. elementów tych, które składane są w kraju jest sprowadzanych zza granicy. Ogłoszenie ceł spowodowało też odwrócenie się inwestorów od azjatyckich producentów samochodów, takich jak Mazda, Mitsubishi czy Toyota. Zapowiedź wprowadzenia ceł jest elementem agendy MAGA. Ekonomiści są podzieleni, czy przyniesie pożądane rezultaty. Wśród państw, które mogą być najbardziej poszkodowane są Meksyk i Kanada. Łańcuch produkcji jest tak skonstruowany, że półprodukty przekraczają granice po kilkanaście razy zanim powstanie finalny produkt. Poza tym stracić mogą także Korea Południowa i Niemcy. Stany Zjednoczone odpowiadały za import 13 proc. wszystkich samochodów produkowanych przez niemieckie firmy w 2024 roku. Rykoszetem mogą też dostać państwa Grupy Wyszehradzkiej, w których ulokowane są zakłady poddostawców. Uderzenie w ten sektor jest poważnym ruchem o znaczących konsekwencjach, ponieważ samochody są produktami wysokomarżowymi. Uderza w jeden z filarów jeszcze istniejącego europejskiego przemysłu. Już teraz mówi się także, że proponowana stawka celna może spowodować wzrost cen samochodów od 3 do 10 tys. dolarów w USA- tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. 

Układ Sił

Podcast Powered By Podbean

Version: 20241125