Episodes

22 hours ago
22 hours ago
Sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych zapowiedział półroczny przegląd obecności wojskowej USA w Europie. Pete Hegseht podczas spotkania ministrów obrony NATO w siedzibie sojuszu w Brukseli stwierdził, że celem jest doprowadzenie do tego, by państwa europejskie wzięły na siebie główny ciężar związany z obronnością.
Przegląd prawdopodobnie przeprowadzi generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca sojuszniczy w Europe. Złagodziło to obawy, że będzie za niego odpowiadał Elbridge Colby, zastępca Hegsetha, główny architekt amerykańskiej strategii w administracji prezydenta Donalda Trumpa.
Grynkewich niedawno informował, że tworzone są alternatywne plany obrony Europy po tym, jak Waszyngton ogłosił wycofanie części sił w ramach tzw. NATO Force Model. Chodzi m.in. o lotniskowiec oraz kilka okrętów wsparcia, cysterny powietrzne i myśliwce.
Hegseth zagroził także, że jeżeli sojusznicy nie podejmą zdecydowanych kroków w celu zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB, Stany Zjednoczone zmniejszą swój udział finansowy w budżecie sojuszu. Obecnie odpowiadają za niespełna 15 proc. Dziesięć lat temu ich udział stanowił 22 proc.
Cel 5 proc. PKB został przyjęty podczas zeszłorocznego szczytu NATO w Hadze. Ustalono jednak, że poziom ten ma zostać osiągnięty do roku 2035. Źródła „Wall Street Journal” twierdzą, że podczas zamkniętego spotkania ministrowie krajów europejskich apelowali do Hegsetha, by Stany Zjednoczone nie deklarowały publicznie zmniejszenia zaangażowania, ponieważ obniża to wiarygodność odstraszania i pomaga Rosji.
Sekretarz wojny powiedział, że przegląd będzie formą testu, którego niektórzy sojusznicy nie przejdą, a część zda go celująco. W czwartek polski minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że Hegseth popiera pomysł utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce, która jest modelowym sojusznikiem Waszyngtonu ze względu na wydatki przeznaczane na zbrojenia. Wcześniej Trump zapowiadał wysłanie do Polski dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy.
Sekretarz generalny sojuszu Mark Rutte przekazał po spotkaniu, że szef amerykańskiego resortu obrony słusznie wzywał partnerów z Europy do bardziej stanowczych działań. NATO, w jego ocenie, przechodzi transformację, która wiąże się ze wstrząsami. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że plany zmniejszenia amerykańskiej obecności w Europie są znane od dawna i partnerzy europejscy są świadomi, że muszą robić więcej.
Hegseth przekazał też, że Stany Zjednoczone będą wywierać presję na sojuszników, by umożliwiali im korzystanie z baz wojskowych na swoim terytorium. Stwierdził, że odmowa niektórych partnerów w trakcie operacji w Iranie naraziła życie żołnierzy USA. Hiszpania zamknęła bazy dla Amerykanów, a następnie całą przestrzeń powietrzną dla ich sił uczestniczących w wojnie w Zatoce Perskiej.
Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.

2 days ago
2 days ago
Ukraina przeprowadziła kolejny duży atak dronowy w pobliżu Moskwy. Mer stolicy Siergiej Sobianin przekazał, że co najmniej 194 bezzałogowce zostały zestrzelone. Wiele jednak dotarło do celów. W internecie pojawiły się nagrania płonącej moskiewskiej rafinerii, należącej do Gazpromu i zaopatrującej miasto oraz jego okolice w paliwa. Obiekt zapłonął też we wtorek, w wyniku poprzedniego ukraińskiego nalotu.
Rosyjska agencja Interfax poinformowała, że cztery lotniska w regionie stołecznym musiały wstrzymać funkcjonowanie. Na największym z nich – Szeremietiewie – pasażerowie zostali ewakuowani do schronów. Z kolei państwowa agencja TASS przekazała, że ze względów bezpieczeństwa zamknięta została część kluczowych dróg w pobliżu Moskwy.
Ministerstwo obrony Federacji Rosyjskiej informuje o strąceniu 555 bezzałogowców nad 17 obwodami kraju. Zaatakowany miał zostać także Krym, który Ukraińcy chcą odciąć od dostaw z Rosji z pomocą ataków dronowych. Do nalotu doszło tuż przed rozpoczęciem szczytu z udziałem Władimira Putina i przywódców Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej w Kazaniu.
Ukraińskie ataki na infrastrukturę paliwową nie tylko wpływają na rosyjski eksport, ale także powodują trudności logistyczne w kraju. Państwowy przewoźnik, Koleje Rosyjskie, zapowiedział uruchomienie specjalnej grupy zadaniowej, która będzie zarządzać procesem dostarczania paliw. W niektórych regionach są one racjonowane. Średnia cena benzyny wzrosła o 5,6 proc. od początku roku.
Źródła branżowe Reutersa twierdzą, że Rosja w tym miesiącu zamierza sprowadzić paliwa do kraju drogą morską. Już w zeszłym roku miała rozważyć taki krok, jednak ostatecznie produkcja krajowa okazała się wystarczająca. W kwietniu wprowadzony został natomiast zakaz eksportu benzyny, by zabezpieczyć lokalne potrzeby przed sezonem wakacyjnym.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał w mediach społecznościowych, że uderzenia to w pełni uzasadniona odpowiedź na rosyjskie ataki. W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany nalot z użyciem 70 pocisków rakietowych i ponad 600 dronów. Ze środy na czwartek również doszło do bombardowań, choć o mniejszej skali.
Zełenski stwierdził też, że już czas, by wojna się zakończyła i Kreml musi podjąć w tym celu kroki dyplomatyczne. Prezydent Ukrainy w ostatnich tygodniach kilkukrotnie wzywał Władimira Putina do bezpośrednich rozmów. Rosyjski przywódca odrzucił jednak na razie możliwość spotkania z Zełenskim.
Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

3 days ago
3 days ago
Kraje G7, w tym Stany Zjednoczone, wyraziły poparcie dla Ukrainy broniącej, jak napisano w komunikacie, swojej wolności, suwerenności i integralności terytorialnej. We francuskim Evian-les-Bains trwa szczyt z udziałem przywódców państw grupy.
Liderzy napisali, że wyrażają uznanie dla Kijowa w związku z wykazaną odpornością, a także ostatnimi postępami na polu walki. By wesprzeć te wysiłki, zgodzili się zwiększyć dostawy sprzętu wojskowego, w tym systemów obrony przeciwlotniczej i amunicji, a także broni dalekiego zasięgu.
Wyrazili także gotowość do rozważenia udzielenia Ukrainie licencji na wytwarzanie uzbrojenia. W ostatnich miesiącach wzywał do tego prezydent Wołodymyr Zełenski i mówił gotowości uruchomienia produkcji pocisków PAC-3 do amerykańskich systemów obrony przeciwlotniczej Patriot. Jego zdaniem Trump popiera ten pomysł.
Liderzy G7 podkreślili znaczenie odporności energetycznej Ukrainy i zgodzili się wesprzeć ją w tym obszarze, by mogła przetrwać następną zimę. Wreszcie zobowiązali się do zwiększenia gospodarczej presji na Rosję. Zapowiedzieli zaostrzenie sankcji, szczególnie na sektor naftowy i gazowy.
Jak napisano w komunikacie, jest to dobry moment, ponieważ prezydent Stanów Zjednoczonych zdołał doprowadzić do porozumienia, w wyniku którego cieśnina Ormuz ma zostać otwarta. Zełenski spotkał się z prezydentem USA podczas szczytu G7. W niedzielę przywódcy rozmawiali także telefonicznie.
Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych w związku z sytuacją w Iranie najpierw zawiesił sankcje na rosyjską ropę, a potem dwukrotnie przedłużył tę decyzję. Termin ostatniego zawieszenia minął dziś, 17 czerwca i nie pojawiły się informacje o tym, że miałby zostać przesunięty.
Sankcje na rosyjskich gigantów naftowych – Rosnieft i Łukoil – zostały wprowadzone przez Waszyngton w październiku zeszłego roku. Miało to związek z brakiem postępów w rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy.
Komisja Europejska przedstawiła natomiast niedawno 21. pakiet unijnych sankcji na Rosję. Zakłada on m.in. zamrożenie limitu cenowego na ropę z tego kraju na poziomie 44,10 dolarów za baryłkę. Jeżeli to się nie stanie, w ramach obecnego schematu cena będzie musiała zostać zaktualizowana w lipcu na podstawie średniej z ostatnich sześciu miesięcy. Oznaczałoby to wzrost progu znacznie powyżej 60 dolarów.
Według źródeł dyplomatycznych Politico, Bułgaria, w której niedawno wybory parlamentarne wygrał uznawany za prorosyjskiego Rumen Radew, wyraziła sprzeciw wobec nowego pakietu.
Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

5 days ago
5 days ago
Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że porozumienie z Iranem doszło do skutku. W związku z tym cieśnina Ormuz zostanie otwarta dla żeglugi bez opłat. Stany Zjednoczone zniosą także własną blokadę nałożoną na statki obsługujące irański handel.
Iran również informuje, że doszło do porozumienia. Agencja Fars przekazała jednak, że Teheran nie będzie pobierał pieniędzy od statków przez 60 dni, docelowo chce jednak wprowadzić opłaty. To czas, który obie strony dają sobie na negocjacje w kluczowych sprawach, przede wszystkim w kwestii przyszłości irańskiego programu nuklearnego.
Wcześniej informację o zawarciu układu podał premier Pakistanu Shehbaz Sharif, który stwierdził także, że memorandum zostanie oficjalnie podpisane w piątek w Szwajcarii. Z kolei wiceprezydent USA J.D. Vance przekazał, że dokument został już podpisany cyfrowo. Powiedział jednak, że nie oznacza to zniesienia sankcji lub uwolnienia zamrożonych irańskich aktywów – to ma szansę nastąpić jedynie wtedy, gdy Iran będzie czynił postępy w kwestii atomu.
Islamabad od tygodni mediował pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Sharif napisał, że umowa zakłada zakończenie walk na wszystkich frontach, także w Libanie. W kraju tym siły izraelskie ścierają się z Hezbollahem. Organizacja w weekend posłała kilka dronów w kierunku Izraela. Tel Awiw odpowiedział w niedzielę uderzeniem, jak twierdzi, w jej centrum dowodzenia w Bejrucie. Trump skrytykował nalot twierdząc, że atak Hezbollahu nie był znaczący i nikt w nim nie ucierpiał. Wezwał do powstrzymania działań, które mogłyby storpedować układ z Iranem.
Izrael wcześniej komunikował, że nie jest stroną porozumienia Waszyngton-Teheran. Minister obrony Israel Katz przekazał, że sprzeciwi się wycofaniu sił izraelskich z południowego Libanu, gdzie zajmują tzw. strefę buforową. Natomiast minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi stwierdził, że wszelkie ataki na Liban muszą zostać zakończone i odpowiedzialność za to ponoszą Stany Zjednoczone.
Cena ropy naftowej spadła o 5 proc. po pojawieniu się informacji o osiągnięciu porozumienia. Obecnie baryłka ropy brent kosztuje około 83 dolarów. W szczytowym momencie wojny trzeba było za nią zapłacić ponad 120 dolarów, podczas gdy przed konfliktem – około 65 dolarów.
Tłumaczy dr Jakub Gajda, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

Friday Jun 12, 2026
Friday Jun 12, 2026
Donald Trump przekazał, że możliwe jest szybkie podpisanie memorandum pokojowego z Iranem i otwarcie Cieśniny Ormuz. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że może to nastąpić już w weekend.
Wcześniej poinformował, że powstrzymał zapowiadane ciężkie ataki na Republikę Islamską w związku z tym, że jej władze zaakceptowały warunki porozumienia. Stwierdził, że zgodziły się na nie także Izrael, Pakistan i inne zainteresowane państwa Bliskiego Wschodu.
Według źródeł portalu Axios, premier Izraela Benjamin Netanjahu miał być zaskoczony deklaracjami Trumpa. Wydał po nich oświadczenie, w którym napisano, że Tel Awiw nie będzie stroną porozumienia.
Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Esmail Baghei poinformował z kolei, że treść umowy nie została jeszcze zaakceptowana. Stwierdził, że w większości jest już gotowa, jednak Amerykanie kilkukrotnie zmieniali swoje stanowisko.
Zachodnie źródło Reutersa twierdzi, że układ kończący wojnę może zostać podpisany w niedzielę w Genewie przez wiceprezydenta USA J.D. Vance’a oraz spikera irańskiego parlamentu Mohammada Baghera Ghalibafa. Cztery samoloty amerykańskich sił powietrznych C-17 wyruszyły do Europy, co może świadczyć o przygotowaniach do spotkania.
Informator przekazał, że ostatnie negocjacje w tej sprawie jeszcze trwają, a Teheran twardo domaga się zakończenia działań także w Libanie, gdzie Izrael walczy z Hezbollahem.
Axios twierdzi, że memorandum zakłada otwarcie cieśniny Ormuz oraz stopniowe znoszenie amerykańskich sankcji na Iran w zależności od realizacji przez ten kraj wzajemnych postanowień. Wprowadza zawieszenie broni, które potrwa 60 dni i będzie dotyczyć także Libanu. Zakłada również zapewnienie, że Teheran nigdy nie będzie posiadać broni jądrowej. Natomiast sprawa programu nuklearnego i irańskich zapasów wzbogaconego uranu ma zostać definitywnie rozwiązana w kolejnym porozumieniu.
Nie jest jasne co tekst mówi o przyszłości zamrożonych irańskich aktywów. Republika Islamska domagała się uwolnienia części z nich, Waszyngton natomiast godził się jedynie na przekazanie tych pieniędzy na pomoc humanitarną.
Dokument miał już zostać zaakceptowany przez większość irańskiego kierownictwa, ale nie zrobił tego jeszcze najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei. Powstał po trwających kilka godzin negocjacjach z udziałem katarskiego mediatora Aliego Al-Thawadiego, który kontaktował się z Amerykanami oraz ministra spraw zagranicznych Iranu Abbasa Aragcziego.
Źródła Bloomberga twierdzą natomiast, że negocjacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem są powolne ze względu na trudności w komunikacji. Kierownictwo irańskie, obawiając się ataków, pozostaje w ukryciu. Wiadomości są mu przekazywane z opóźnieniem, często przez dostarczających je w formie fizycznej kurierów.
Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

Thursday Jun 11, 2026
Thursday Jun 11, 2026
Francja i Niemcy, a także inne państwa Unii Europejskiej chcą istotnych zmian w unijnej dyplomacji – informuje Financial Times. Chodzi o reformę Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych oraz ograniczenie kompetencji stojącego na jej czele wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Obecnie funkcję tę pełni Kaja Kallas, była premier Estonii.
W myśl niektórych propozycji część uprawnień i obowiązków zostałoby powierzonych Komisji Europejskiej i samym państwom członkowskim.
Europejska Służba Działań Zewnętrznych formalnie rozpoczęła działalność w 2010 roku na mocy traktatu lizbońskiego. Jest to autonomiczny organ, która odpowiada za misje dyplomatyczne i delegatury wspólnoty, zarządzanie kryzysowe, a przede wszystkim wsparcie wysokiego przedstawiciela w realizacji polityki zagranicznej. Nie formułuje jej jednak samodzielnie – za to odpowiadają państwa członkowskie i Komisja Europejska.
Rozmówcy dziennika twierdzą, że w ocenie części stolic taki układ powoduje nakładanie się kompetencji, a jednocześnie zbyt dużą niezależność struktur unijnych od rządów narodowych. Model ten ma też być nieefektywny w obliczu współczesnych wyzwań, takich jak wojna na Ukrainie, trudne relacje ze Stanami Zjednoczonymi i tarcia gospodarcze z Chinami.
Część państw członkowskich ma być też niezadowolona z postępowania Kallas. W maju podczas konferencji w Estonii metaforycznie mówiła o problemie chińskiej ekspansji gospodarczej jako o chorobie, co zostało uznane za niezręczność i spotkało się z krytyką. Według informatorów Financial Times, niektórym nie podoba się też, że wysoka przedstawiciel występowała z różnymi propozycjami i inicjatywami bez należytej konsultacji z europejskimi stolicami.
Obserwowane ma być też napięcie pomiędzy Kallas a Ursulą von der Leyen. Przewodnicząca Komisji Europejskiej ma podejmować kroki na rzecz zwiększenia swojego wpływu na politykę zagraniczną. To m.in. powołanie komisarza ds. obrony i przestrzeni kosmicznej w obecnej kadencji, a także próba utworzenia organu koordynującego współpracę agencji wywiadowczych państw członkowskich, mimo że taka struktura istnieje już w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych i czemu Kallas była przeciwna.
Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych przekazało w odpowiedzi na pytania w tej sprawie, że Unia Europejska potrzebuje silnej polityki zagranicznej. Francuski MSZ odwołał się natomiast do wcześniejszej wypowiedzi ministra Jeana-Noëla Barrota, który mówił o potrzebie silniejszej służby dyplomatycznej UE, działającej blisko z państwami członkowskimi.
Tymczasem prezydent Finlandii Alexander Stubb przekazał, że nie ma zamiaru występować w roli przedstawiciela Europy w negocjacjach z Rosją. Jego nazwisko pojawiało się wśród kandydatów. Poparł jednak samą ideę rozmów z Putinem. Ocenił jednak, że zadanie to powinny wziąć na siebie Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Na tę trójkę wskazywał również niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, a następnie spotkał się z jej przywódcami.
Po spotkaniu kraje te wyraziły gotowość do udziału w negocjacjach obok Kijowa i Waszyngtonu, choć pod pewnymi warunkami, zaczynając od zawieszenia broni na obecnej linii frontu. Źródła Bloomberga twierdzą, że będą się one starać o włączenie prezydenta USA Donalda Trumpa do inicjatywy podczas szczytu G7, który odbędzie się w przyszłym tygodniu we Francji.
Tłumaczy prof. Tomasz Grosse, europeista z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

Wednesday Jun 10, 2026
Wednesday Jun 10, 2026
Prezydent Ukrainy przekazał, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy zgodziły się wesprzeć zdolności obrony przeciwlotniczej jego kraju. Chodzi konkretnie o systemy zwalczające pociski balistyczne. Obecnie Ukraina polega w tym zakresie głównie na amerykańskich Patriotach.
Wołodymyr Zełenski wyraził nadzieję, że wspomniane państwa i inne kraje europejskie zechcą wspólnie zbudować własny taki system razem z Kijowem, który posiada duże doświadczenie w zwalczaniu powietrznych środków napadu.
Prezydent w niedzielę spotkał się z przywódcami Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec w Londynie.
W ostatnim czasie Rosja nasiliła naloty na Ukrainę. Oprócz setek dronów, używa w nich dziesiątek pocisków manewrujących i balistycznych. Tymczasem według informacji „The New York Times” z początku marca, Kijów otrzymał jedynie około 600 pocisków PAC-3 do systemów Patriot od początku wojny.
Ponadto Stany Zjednoczone i ich partnerzy zużyli duże ilości tego rodzaju amunicji podczas operacji w Iranie. Koszt jednej sztuki to prawie 4 mln dolarów.
Natomiast ukraińska firma Fire Point informuje, że wraz z europejskimi partnerami rozwija alternatywny system Freya. Jej prezes Denys Shtilerman zeznając przed parlamentem pod koniec maja stwierdził, że może on zacząć przechwytywać pierwsze rosyjskie pociski jeszcze w tym roku.
Według niego w rozwój systemu zaangażowane są jeszcze przedsiębiorstwa z Niemiec, Francji i Norwegii. Uczestniczą one w nim finansowo, ale też mają dostęp do technologii. Radary natomiast być może dostarczy szwedzki Saab.
Pod koniec marca Zełenski przekazał, że jest w kontakcie z dwoma europejskimi krajami ws. pozyskania pocisków do systemów Patriot alternatywnych dla amerykańskich. Nie podał jednak szczegółów.
Kilkukrotnie wyrażał też gotowość do produkcji PAC-3 na Ukrainie i apelował o udzielenie jej na to licencji. Wytwarzająca je firma Lockheed Martin zawarła porozumienie z Pentagonem, na mocy którego zadeklarowała zwiększenie produkcji do poziomu dwóch tysięcy rocznie, ale dopiero od około roku 2030.
W Europie produkowany jest na razie tylko jeden system o parametrach zbliżonych do Patriota – to francusko-włoski SAMP/T. Paryż i Rzym przekazały jedną baterię Ukrainie w 2023 roku.
Tłumaczy Wojciech Kittel, analityk Strategy and Future.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

Tuesday Jun 09, 2026
Tuesday Jun 09, 2026
Francja i Niemcy porzuciły projekt Future Combat Air System wspólnej budowy myśliwca szóstej generacji – twierdzą źródła Reutersa i Politico. Uczestniczyła w nim jeszcze Hiszpania.
Projekt został zainicjowany w 2017 roku. Jego wartość szacowana była na 100 mld euro. Do roku 2040 miał powstać myśliwiec, który zastąpiłby Eurofightera i francuskiego Rafale.
Pałac Elizejski potwierdził, że firmy biorące udział w inicjatywie nie doszły do porozumienia. Paryż uczestniczył w projekcie za pośrednictwem Dassault Aviation, Berlin zaś dzięki Airbus Defence and Space. Przedsiębiorstwa te, według doniesień medialnych, od wielu miesięcy były w sporze dotyczącym podziału zadań.
Strona francuska sugeruje, że decyzja o zakończeniu inicjatywy została podjęta jednostronnie przez Niemcy. Politico pisze natomiast, że Dassault chciał dla siebie jak największego udziału, spychając Airbusa do roli podwykonawcy o ograniczonym dostępie do projektu myśliwca.
Nieporozumienia miały pojawić się także na innych poziomach. Francuzi domagali, by samolot był lżejszy, co ułatwiłoby operowanie z lotniskowców. Niemcy natomiast chcieli cięższego myśliwca przewagi powietrznej. Jednocześnie nie potrzebowali samolotu zdolnego do przenoszenia ładunków jądrowych.
Od zeszłego lata Berlin miał rozważać alternatywne rozwiązania, na przykład dokończenie projektu jedynie z Hiszpanią lub Szwecją, a także dołączenie do konkurencyjnego Global Combat Air Programme, który realizują Wielka Brytania, Włochy i Japonia.
Future Combat Air System zakładał także produkcję dronów asystujących myśliwcowi oraz utworzenie tzw. chmury bojowej – systemu cyfrowego integrującego dane z licznych sensorów, satelitarne oraz pochodzące z samych samolotów. Ten element programu, według przecieków medialnych, mógłby zostać kontynuowany.
To rozwiązanie pomogłoby też złagodzić kryzys wizerunkowy, wynikający z załamywania się europejskiej współpracy obronnej w obliczu presji ze strony Waszyngtonu oraz wojny na Ukrainie.
Według francuskiego tygodnika La Tribune, kanclerz Niemiec Friedrich Merz ma oficjalnie ogłosić decyzję w środę.
Tłumaczy Jakub Szyguła, bloger lotniczy, autor podcastu JacobAir.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

Monday Jun 08, 2026
Monday Jun 08, 2026
Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec poparli pomysł bezpośrednich rozmów Ukraina-Rosja z udziałem Europy i Stanów Zjednoczonych. Premier Keir Starmer, prezydent Emmanuel Macron i kanclerz Friedrich Merz spotkali się w Londynie z Wołodymyrem Zełenskim.
Prezydent Ukrainy w miniony czwartek wystosował list do Władimira Putina, w którym wzywał do spotkania, negocjacji i zakończenia wojny. Stwierdził w nim, że zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone powinny mieć udział w tym procesie, choć Waszyngton jest obecnie zajęty problemem Iranu.
W przypadku państw europejskich Zełenski napisał, że zaangażowane powinny być te, które posiadają realny wpływ na obecną sytuację. Wcześniej, w długim wpisie w mediach społecznościowych, prezydent wskazywał na państwa E3, czyli właśnie Wielką Brytanię, Francję i Niemcy. Podkreślił także znaczenie krajów nordyckich oraz Turcji.
Starmer, Macron i Merz podali warunki wstępne rozpoczęcia rozmów z Putinem. To natychmiastowe i całkowite zawieszenie broni; uznanie obecnej linii frontu za punkt wyjścia do negocjacji; gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy z udziałem sił międzynarodowych; pozostawienie zamrożonymi rosyjskich aktywów zdeponowanych na zachodzie do momentu zapłacenia przez Moskwę rekompensaty za zniszczenia oraz zabezpieczenie interesu Unii Europejskiej i NATO – wszelkie ustalenia będą musiały uzyskać akceptację ich państw członkowskich.
Putin odrzucił możliwość spotkania z Zełenskim. Ocenił, że list ukraińskiego prezydenta jest nieszczery i momentami nieuprzejmy oraz że bezpośrednie negocjacje służyłyby jedynie opóźnieniu postępów sił rosyjskich na froncie. Powiedział jednak, że potrzebne jest trwałe porozumienie, który potrwa dłużej niż kilka miesięcy.
9 maja rosyjski przywódca stwierdził, że wojna zbliża się do końca, a także, że jest gotów negocjować z Europą nowy układ dotyczący bezpieczeństwa. Wskazał nawet osobę, z którą mógłby o tym rozmawiać, czyli Gerharda Schroedera, byłego kanclerza Niemiec. Pod koniec miesiąca doprecyzował, że przekonanie dotyczące zakończenia wojny związane było z analizą rosyjskich postępów frontowych.
Zełenski twierdzi z kolei, że Rosja traci ponad 30 tys. żołnierzy miesięcznie, z czego prawie dwie trzecie to zabici. Według niego liczba ta będzie tylko rosnąć.
Prezydent Ukrainy w stacji Sky News stwierdził także, że spotkał się z rosyjskim oligarchą Romanem Abramowiczem. Chciał on bez rozgłosu poznać stanowisko Kijowa ws. pokoju i przekazać je Kremlowi. Zełenski miał powiedzieć, że Ukraina nie zgodzi się na wycofanie z Donbasu.
Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.

Wednesday Jun 03, 2026
Wednesday Jun 03, 2026
Komisja Europejska ostrzega, że w Unii Europejskiej jeszcze w tym roku może zniknąć ponad milion miejsc pracy. 560 tys. z nich jest zagrożonych w związku ze wzrostem cen energii wywołanym wojną w Iranie. Dotyczy to głównie sektorów transportowego, budowlanego, chemicznego i metalowego.
Zagrożona jest także branża motoryzacyjna, choć ma to większy związek z odchodzeniem od silników spalinowych i silną konkurencją z Chin. Problemy mogą doprowadzić do zwolnienia 600 tys. pracowników. Ma to szczególne znaczenie dla Niemiec, w których w pierwszym kwartale tego roku ubyło prawie 130 tys. miejsc pracy w przemyśle.
Również w przypadku produkcji baterii, paneli słonecznych i stali można spodziewać się masowych zwolnień. Bezrobocie ma wynieść 6 proc. w obecnym i kolejnym roku, co oznacza wzrost w stosunku do poprzednich prognoz o odpowiednio 0,1 i 0,2 punktu procentowego.
Bruksela w ostatnich miesiącach pracowała nad szeregiem rozwiązań, które miałyby uchronić europejski rynek przed chińską ekspansją. Niedługo ma przedstawić propozycję tzw. instrumentu przeciwko nadprodukcji, umożliwiającego jej nakładanie ceł i kwot importowych na państwa, które nieuczciwie subsydiują swój przemysł.
W marcu natomiast przedstawiła Akt ws. przyspieszenia rozwoju przemysłu, który nakładałby na państwa członkowskie obowiązek sięgania po produkty i usługi dostawców unijnych w zamówieniach publicznych. Chiny wyraziły sprzeciw, grożąc odwetem w przypadku przyjęcia tych przepisów.
Komisja jednocześnie zwraca uwagę na problem trudności pracodawców w znalezieniu pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. W 2024 roku 77 proc. średnich firm twierdziło, że barierą dla dalszych inwestycji jest brak możliwości zatrudnienia osób o pożądanych umiejętnościach.
Bruksela zaleca państwom członkowskim wspieranie szkoleń, edukacji dorosłych, czy umożliwienie przekwalifikowania się pracownikom.
Wytyczne ukazały się w tzw. europejskim semestrze – corocznej publikacji, która zawiera ocenę gospodarczą wspólnoty i państw członkowskich, jak również rekomendacje. W przypadku Polski komisja prognozuje, że bezrobocie w obecnym roku wyniesie 3,1 proc., a w przyszłym spadnie do 3 proc. Wzrost gospodarczy wyniesie odpowiednio 3,5 proc. i 2,8 proc. Dług publiczny z kolei wzrośnie z 64,5 proc. do 68,3 proc.
Tłumaczy dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku.

