Episodes

Jan 21, 2026
Jan 21, 2026
9 min
Większą część przemówienia na Forum Ekonomicznym w Davos Donald Trump poświęcił sprawom wewnętrznym Stanów Zjednoczonych. Mówił o uszczelnieniu granicy, działaniach na rzecz zmniejszenia cen energii oraz rozwoju gospodarczym. Prezydent USA odniósł się jednak także do Grenlandii i Ukrainy. Trump stwierdził, że szanuje mieszkańców Grenlandii i Danii, jednak wyspa jest potrzebna jego krajowi ze względów bezpieczeństwa. Przypomniał, że siły amerykańskie zajęły ją w trakcie II wojny światowej, gdy Kopenhaga uległa Niemcom. Ocenił, że Stany Zjednoczone podjęły następnie głupią decyzję, oddając ją Danii po wojnie. Zarzucił Duńczykom, że nie zrobili nic, by zwiększyć zdolności obronne na wyspie. Według Trumpa Dania, jak i Sojusz Północnoatlantycki są niewdzięczne. Przez cały okres istnienia NATO, jak stwierdził, Amerykanie gwarantowali Europejczykom bezpieczeństwo, nie otrzymując nic w zamian. Teraz domagają się, jak powiedział, kawałka lodu, który tylko oni potrafią zabezpieczyć. Trump ocenił, że NATO będzie silniejsze, jeżeli to nastąpi. Jednocześnie stwierdził, że Stany Zjednoczone z pewnością staną w obronie sojuszników w razie zagrożenia, ma jednak wątpliwości, czy pozostali członkowie postąpiliby tak samo względem jego kraju. Prezydent USA przekazał, że Grenlandia jest potrzebna nie z powodu surowców naturalnych, a swojego strategicznego położenia. Mają na niej powstać elementy tzw. Złotej Kopuły, czyli systemu chroniącego Stany Zjednoczone przez pociskami międzykontynentalnymi, głównie z Chin i Rosji. Trump powiedział, że nie użyje siły, by ją zająć – liczy na negocjacje w sprawie jej zakupu. W przypadku Ukrainy prezydent ocenił, że nie jest to bezpośredni problem USA, ponieważ znajdują się one po drugiej stronie oceanu. Zależy mu jednak na zakończeniu krwawej wojny. Stwierdził, że rozwiązania szukają także prezydenci Rosji Władimir Putin i Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.

Jan 20, 2026
Jan 20, 2026
8 min
Donald Trump zagroził, że nałoży 200-procentowe cła na francuskie wina i szampany, jeżeli prezydent Francji nie zgodzi się wstąpić do Rady Pokoju. Organ ten w zamyśle Trumpa ma zajmować się rozwiązywaniem konfliktów na świecie. Zaproszenie do dołączenia otrzymało 60 światowych przywódców. Emmanuel Macron miał, według doniesień medialnych, nie wykazać zainteresowania członkostwem. Do rady zaproszony został także prezydent Rosji Władimir Putin.Trump upublicznił też w mediach społecznościowych wiadomość, którą miał wysłać mu francuski przywódca. Macron zaproponował w niej zorganizowanie spotkania grupy G7 z udziałem Ukrainy, Rosji i Danii w czwartek. Napisał też, że nie rozumie jego postępowania w związku z Grenlandią.Prezydent USA ujawnił także treść wiadomości mającej pochodzić od sekretarza generalnego NATO. Mark Rutte chwalił w niej osiągnięcia Trumpa w Syrii, na Ukrainie i w Strefie Gazy. Napisał też, że liczy na wypracowanie rozwiązania ws. Grenlandii.Z kolei rząd Norwegii udostępnił wymianę wiadomości pomiędzy premierem tego kraju a Donaldem Trumpem. Jonas Gahr Støre napisał do amerykańskiego przywódcy, że proponuje rozmowę telefoniczną w imieniu swoim i prezydenta Finlandii Alexandra Stubba. Trump miał odpisać, że Norwegia nie przyznała mu pokojowej nagrody Nobla, mimo że doprowadził do zakończenia ponad ośmiu wojen i w związku z tym nie czuje się dalej zobowiązany, by myśleć jedynie o pokoju. Dania, jak stwierdził, nie potrafi ochronić Grenlandii przed Rosją i Chinami, a jej prawo do wyspy opiera się jedynie na tym, że kiedyś dotarły do niej duńskie łodzie. Europejscy przywódcy liczą, że uda się porozumieć z Trumpem podczas forum ekonomicznego w Davos. Prezydent Stanów Zjednoczonych ma się tam pojawić w środę. W Unii Europejskiej dyskutuje się także o środkach odwetowych w związku z groźbami celnymi Trumpa i wypowiedziami na temat Grenlandii. Niepokój narasta też w szeregach samej Partii Republikańskiej Stanów Zjednoczonych. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.

Jan 19, 2026
Jan 19, 2026
8 min
Ambasadorowie państw Unii Europejskiej zgodzili się, że należy zintensyfikować działania ws. Grenlandii i nacisków Donalda Trumpa. Amerykański prezydent zapowiedział nałożenie 10-procentowych ceł na państwa, które uczestniczyły w misji wojskowej na wyspie. Chodzi o Danię, Francję, Wielką Brytanię, Niemcy, Holandię, Finlandię, Szwecję i Norwegię. W czwartek odbędzie się specjalny szczyt Rady Europejskiej w tej sprawie. Wstępnie rozważane się dwie możliwości odpowiedzi. Pierwsza to wprowadzenie pakietu ceł na towary amerykańskie, których roczny import do UE jest wart 93 mld euro. To rozwiązanie zostało przygotowane już w zeszłym roku, gdy Trump ogłosił tzw. dzień wyzwolenia i wysokie stawki celne dla kilkudziesięciu państw na świecie. Nie zostało ono jednak ostatecznie wprowadzone, ponieważ udało się osiągnąć porozumienie ws. wzajemnego handlu. Nie jest jasne, czy umowa ta zostanie przyjęta, ponieważ wielu europosłów zapowiada zamrożenie jej ratyfikacji. Druga możliwość to użycie tzw. bazooki, czyli instrumentu przeciwko naciskowi. W jego ramach Komisja Europejska mogłaby wykluczyć amerykańskie podmioty z zamówień publicznych lub ograniczyć sprzedaż usług, w tym cyfrowych. W handlu nimi z Unią Europejską Stany Zjednoczone mają nadwyżkę. Za tym rozwiązaniem opowiada się Francja. Państwa europejskie liczą jednak także, że uda się porozumieć z Donaldem Trumpem podczas rozpoczynającego się forum ekonomicznego w Davos. Prezydent USA w ostatnim czasie zaczął coraz głośniej domagać się kontroli nad Grenlandią, ze względu na bezpieczeństwo narodowe oraz znajdujące się tam zasoby naturalne. Z kolei Scott Bessent, sekretarz skarbu w jego administracji powiedział, że Grenlandia musi zostać przejęta przez Stany Zjednoczone ze względu na słabość Europy. Tłumaczy Marek Budzisz.

Jan 16, 2026
Jan 16, 2026
8 min
Rosja jest gotowa przywrócić relacje z Europą do poziomu sprzed wojny – powiedział jej prezydent Władimir Putin. Słowa padły podczas uroczystości powitania nowo przybyłych do Moskwy ambasadorów. Putin wyraził żal, że kontakty oficjalne i biznesowe zostały zamrożone oraz powiedział, że chciałby wierzyć, że sytuacja się zmieni i możliwy będzie powrót do normalnego, konstruktywnego dialogu. Podkreślił jednak, że warunkiem wstępnym jest szacunek dla narodowych interesów i obaw związanych z bezpieczeństwem. Putin ocenił, że relacje jego kraju z Europą mają głębokie historyczne korzenie i jest wiele przykładów partnerstwa przynoszącego korzyści obu stronom oraz wzajemnego wzbogacenia kulturowego. W zeszłym tygodniu premier Włoch Giorgia Meloni wezwała do powołania specjalnego wysłannika Unii Europejskiej ds. wojny na Ukrainie. Powinien on, jej zdaniem, rozmawiać także z Rosją. Meloni oceniła, że unia, jeżeli chce uczestniczyć w procesie pokojowym, powinna utrzymywać kontakty z dwoma stronami konfliktu. Powinna za to odpowiadać jedna osoba, ponieważ do tej pory brakowało spójności w działaniach dyplomatycznych. W grudniu z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że należy wrócić do bezpośrednich rozmów z Moskwą. Zastrzegł jednak, że muszą się one odbywać w pełnej przejrzystości wobec Ukrainy. Spotkało się to z pozytywną odpowiedzią Kremla, a Paryż zapowiedział przedstawienie propozycji formatu takich rozmów w ciągu kilku tygodni.Tłumaczy Kuba Benedyczak, redaktor Układu Sił i analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jan 15, 2026
Jan 15, 2026
10 min
Decyzja o zgodzie na sprzedaż chipów Nvidii H200 do Chin budzi niepokój w Stanach Zjednoczonych. Zezwolenie wydała administracja prezydenta Donalda Trumpa. Procesory przed wysyłka będą musiały zostać sprawdzone pod kątem wydajności. Odsetek dostarczonych chińskim podmiotom układów scalonych nie będzie mógł przekroczyć 50 proc. sprzedaży klientom amerykańskim. Odbiorcy z państwa środka będą musieli udowodnić, że przestrzegają procedur bezpieczeństwa oraz nie będą mogli wykorzystywać produktów Nvidii do celów wojskowych. Trump zapowiadał ten ruch od pewnego czasu, dodając, że amerykański producent będzie musiał zapłacić 25-procentowy podatek od dochodów w Chinach. H200 to drugi najpotężniejszy procesor Nvidii używany do rozwoju sztucznej inteligencji. Część kongresmenów i ekspertów, w tym z Partii Republikańskiej lub związanych niegdyś z obozem Trumpa twierdzi, że krok ten sprowadza niebezpieczeństwo na Stany Zjednoczone. Obawy dotyczą tego, że dzięki nowym technologiom Chiny będą rozwijać elektroniczne środki walki, autonomiczne drony, broń biologiczną czy zdolności wywiadowcze. Administracja Trumpa twierdzi jednak, że jeżeli chipy Nvidii będą dostępne w Chinach, rodzime podmioty, takie jak Huawei, nie będą miały motywacji by samemu tworzyć takie urządzenia. Pekin przymusza chińskie firmy, by nie korzystały z procesorów amerykańskich producentów. Jak dowiedziała się Agencja Reutera, władze przekazały organom celnym, że H200 nie mogą wjechać do kraju. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.

Jan 14, 2026
Jan 14, 2026
9 min
Chiny raportują największą w historii nadwyżkę w handlu zagranicznym. W zeszłym roku wyniosła ona prawie 1,2 bln dolarów, mimo wojny celnej ze Stanami Zjednoczonymi. Sprzedaż do tego kraju spadła o 20 proc. Całkowity eksport wzrósł jednak o 6,6 proc. w grudniu rok do roku. Odpowiadały za to kierunki takie jak Afryka, państwa Azji Południowo-Wschodniej oraz Unia Europejska. Do najwyższego poziomu od roku 2014 wzrosła też sprzedaż za granicę metali ziem rzadkich, mimo że Pekin wprowadził obostrzenia na ich eksport. Rekordową wielkość osiągnął import soi, choć wzrost notowany był głównie z kierunku południowoamerykańskiego, a nie z USA. Chiny są największym na świecie importerem żywności a zwiększenie zakupów w Stanach Zjednoczonych było przedmiotem rozmów z Waszyngtonem. Prezydent tego kraju Donald Trump przekazał, że w jego ocenie Pekin może bardziej otworzyć się na amerykańskie towary. Jednocześnie zagroził, że nałoży 25-procentowe cła na państwa handlujące z Iranem. Chiny są największym partnerem handlowym Republiki Islamskiej. Część analityków ocenia, że Chiny będą rozszerzać swój udział w globalnym rynku m.in. dzięki lokowaniu produkcji za granicą. Działanie to pozwala na ominięcie ceł i łatwiejszą sprzedaż. Wiele państw obawia się jednak zalewu rodzimych rynków produktami chińskimi oraz nadmiernego uzależnienia od dostaw kluczowych towarów z Państwa Środka. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. Chin i współpracownik Układu Sił.

Jan 12, 2026
Jan 12, 2026
7 min
Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu przekazało, że Teheran utrzymuje otwarte kanały komunikacji z Waszyngtonem. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował, że możliwe jest spotkanie przedstawicieli jego administracji z władzami Republiki Islamskiej. Jednocześnie powtórzył groźby dotyczące możliwej amerykańskiej interwencji. W Iranie od końca grudnia trwają demonstracje. Według organizacji HRANA, zajmującej się walką o prawa człowieka w tym kraju, zginęły w nich już 544 osoby, w tym 48 funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa. Ponad 10 tys. ludzi zostało zatrzymanych. Szacunki utrudnia jednak fakt, że władze Iranu zablokowały dostęp do internetu na jego terenie. Teheran twierdzi, że za przelew krwi odpowiedzialni są wspierani przez Stany Zjednoczone i Izrael terroryści. Protesty wybuchły z powodu trudności gospodarczych, w tym wysokiej inflacji. Z czasem jednak część demonstrantów zaczęła domagać się końca rządów szyickich duchownych. Trump we wtorek miał spotkać się z doradcami, by omówić dalsze postępowanie wobec Iranu. Według The Wall Street Journal, rozważano interwencję zbrojną, użycie tajnej broni elektronicznej, rozszerzenie sankcji oraz pomoc dla sił antyrządowych. Prezydent USA przekazał reporterom, że władze w Teheranie chcą rozmawiać z nim na temat przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Jego rozwój stał się przyczyną ataków powietrznych, przeprowadzonych przez Stany Zjednoczone i Izrael w czerwcu. Trump twierdzi, że może być on nadal prowadzony. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i współpracownik Układu Sił.

Jan 9, 2026
Jan 9, 2026
4 min
Rosja twierdzi, że uderzyła w zachodnią Ukrainę pociskiem Oriesznik. Został wystrzelony z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim. Miała być to odpowiedź na rzekome zaatakowanie dronami rezydencji Wałdaj Władimira Putina w zeszłym miesiącu. Kijów zaprzeczał, że dokonał takiego uderzenia. Według źródeł The Wall Street Journal, CIA także nie potwierdza rosyjskiej wersji. Również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump z czasem stwierdził, że nie wierzy, że rezydencja została zaatakowana. Z komunikatu Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej wynika, że celem ataku na Ukrainę były zakłady produkcji dronów oraz infrastruktura energetyczna. W nalocie użyto także bezzałogowców i pocisków precyzyjnych dalekiego zasięgu. Burmistrz Lwowa potwierdził, że uderzony został obiekt infrastruktury krytycznej. Ukraińskie siły zbrojne przyznały, że Rosja użyła Oriesznika. W listopadzie 2024 roku siły rosyjskie uderzyły tym pociskiem w zakłady Piwdenmasz w ukraińskim Dnieprze. Firma ta zajmuje się produkcją rakiet. Putin twierdził wówczas, że ten pocisk balistyczny średniego zasięgu jest nie do zatrzymania przez istniejące systemy obrony powietrznej, ponieważ osiąga prędkość dziesięciokrotnie większą niż dźwięk. Według rosyjskiego prezydenta, Oriesznik jest też zdolny do dokonywania zniszczeń porównywalnych do broni jądrowej nawet, gdy jest wyposażony w głowice konwencjonalne. Wielu zachodnich analityków wątpi jednak w te informacje. W grudniu Rosja opublikowała nagranie z rozmieszczenia pocisków Oriesznik na Białorusi. Pocisk ten według różnych źródeł ma zasięg do 5,5-6 tys. km.

Jan 8, 2026
Jan 8, 2026
8 min
Francuscy rolnicy zablokowali drogi oraz wjechali do Paryża w ostatnim wyrazie sprzeciwu wobec umowy Mercosur. Na piątek przewidziane jest głosowanie w tej sprawie na poziomie Unii Europejskiej. Jeżeli porozumienie zostanie przyjęte, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w przyszłym tygodniu uda się do Ameryki Południowej, by je podpisać.Nie jest jednak jasne, czy uda się zebrać większość kwalifikowaną. Francja i Polska sprzeciwiają się umowie. W grudniu wątpliwości wyraziły też Włochy, co spowodowało przesunięcie głosowania. Niejasne jest również stanowisko Czech i Rumunii. By przekonać wahające się kraje, Von der Leyen zaproponowała ułatwienie dostępu do unijnych pieniędzy dla rolników w ramach Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034. Chodzi o kwotę 45 mld euro, która miałaby trafić do nich w pierwszym roku funkcjonowania budżetu. Premier Włoch Georgia Meloni stwierdziła, że jest to dobry krok w negocjacjach dotyczących kolejnych ram, ale nie odniosła się do Mercosur. Natomiast ministrowie spraw zagranicznych i rolnictwa w środę pozytywnie wypowiadali się na temat umowy, nazywając ją wielką szansą i mówiąc o płynących z niej korzyściach. Porozumienie z krajami Mercosur, czyli Argentyną, Boliwią, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem ma znieść większość barier celnych pomiędzy tym blokiem a Unią Europejską. Liczą na nie europejscy producenci wyrobów przemysłowych, szczególnie branża motoryzacyjna. Rolnicy obawiają się jednak konkurencji z Ameryki Południowej.Tłumaczy Bartosz Mielniczek, ekspert ds. bezpieczeństwa żywnościowego z Klubu Jagiellońskiego.

Jan 7, 2026
Jan 7, 2026
11 min
Biały Dom przekazał, że Donald Trump rozważa różne opcje przejęcia Grenlandii. W komunikacie napisano, że w ocenie prezydenta kontrola nad wyspą jest priorytetem w zakresie bezpieczeństwa narodowego i jest niezbędna w celu odstraszania przeciwników w rejonie arktycznym. W celu jej zdobycia możliwe jest także użycie sił zbrojnych. W mediach pojawiają się różne spekulacje na temat tego, jak Stany Zjednoczone mogłyby to zrobić. Jedną z możliwości jest zawarcie z jej władzami układu o stowarzyszeniu, na wzór Mikronezji, Wysp Marshalla czy Palau. Umowa taka nie pozbawia państw niepodległości, ale zezwala na swobodne funkcjonowanie sił zbrojnych USA na ich terenie. Grenlandia nie jest jednak niepodległa, jest terytorium samorządnym, zależnym od Danii. Na mocy ustawy z 2009 roku ma jednak prawo do ogłoszenia niepodległości w drodze referendum. Według sondażu z 2025 roku 56 proc. respondentów popiera ten krok. Jednak 85 proc. mieszkańców nie chce, by wyspa stała się częścią Stanów Zjednoczonych. Sekretarz stanu USA Marco Rubio miał powiedzieć kongresmenom podczas niejawnego spotkania, że w pierwszej kolejności administracja chce kupić wyspę od Danii. Część amerykańskich ustawodawców, w tym z Partii Republikańskiej, sprzeciwia się jednak naciskom na Kopenhagę w tej sprawie, argumentując, że jest to działanie niestosowne wobec lojalnego sojusznika. Przywódcy Danii, Francji, Niemiec, Polski, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Włoch wydali oświadczenie, że bezpieczeństwo w Arktyce musi być gwarantowane wspólnie w ramach NATO oraz z poszanowaniem Karty Narodów Zjednoczonych, w tym integralności terytorialnej państw. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.

